• Wpisów: 46
  • Średnio co: 75 dni
  • Ostatni wpis: 9 lat temu, 18:38
  • Licznik odwiedzin: 62 593 / 3528 dni
 
muzyk
 
Muszę się przyznać że od jakiegoś czasu nie miałem kiedy zaglądać na mój blog. Miałem dużo pracy i chociaż daleki jestem od tłumaczenia się przed kimkolwiek, to jednak ilość odwiedzin nakłada na mnie pewną odpowiedzialność. W końcu to blog z misją a nie wywnętrzanie się nastolatki przezywającej swoje niekoniecznie pierwsze zbliżenia seksualne.
Podczas różnej pracy jaka mnie spotyka czasami zastanawiam się, kto jest producentem, kto amatorem a kto muzykiem w dzisiejszym elektronicznym świecie muzyki. Zawsze podział był konkretny. Muzykiem był ten kto umiał grać na jakimś instrumencie. Teraz to już nie takie oczywiste. A czy na miano producenta zasługuje ten kto poskłada kilka loopów ze ściągniętych z netu pirackich lub darmowych paczek sampli a może ten, który w sposób kreatywny znajdzie jakąś próbkę, jakiś sampel ze starej zapomnianej płyty i stworzy z tego zupełnie coś nowego.
Wiadomo że do każdej pracy potrzebna jest pewna wiedza, którą nabieramy z praktyką jednak to co najczęściej ludzie robią na domowych komputerach to zaledwie ułamek tego co trzeba wiedzieć w studiu nagraniowym. Wiele osób, moim zdaniem, zbyt wcześnie mianuje się muzykiem, producentem zapominając że muzyka to ciągłe poszukiwanie, ciągła chęć nauki i tak niedoceniana w naszych czasach pokora. Jak więc się rozwijać? Może czasami odrzućmy gotowce. Zamiast gotowego loopa zaprzęgnijmy jakiś wirtualny syntezator, poskładajmy swój własny beat, w sposób w ogóle dziwaczny użyjmy jakiś pluginów, połóżmy ręce na klawiaturze i zobaczmy czy może więcej niż dwa akordy w waszym utworze nie zadziałają lepiej. Nauczmy się tworzyć muzykę bez gotowców bo może gdy opanujecie już pewną wiedzę znowu wrócicie do gotowych loopów ale użyjecie ich zupełnie w inny sposób.

No dobrze wracając do różnych nowinek i ciekawostek. Niedawno odbyły się targi NAMM, czyli targi poświęcone najróżniejszym sprzętom muzycznym. Czytając różne reportaże z tych targów oczywiście ślinię się niemożebnie na nowe zabawki studyjne. Jednak pojawiły się dwa urządzenia, które w dziwny sposób zacierają granicę między światem gitar i syntezatorów. Pierwszy to Roland AX Synth, bazujący na dawno zapomnianej idei klawiatury naramiennej. Pomysł powstał gdy w latach 80tych klawiszowcy pozazdrościli potu i znoju gitarzystom ale zdewaluował się przez często kiczowate zespoły, które go używały. Jednak dzięki nowej maszynie wraca do łask i nie jest to tylko kontroler ale w pełni działający syntezator z bankiem fantastycznych Rolandowskch brzmień. Drugie urządzenie to Moog Guitar. Zastanawiacie się po cholerę producent najpopularniejszych syntezatorów na świecie zabiera się za "wiosła"? Nowa gitara Mooga to nie kontroler midi, to w pełni elektronicznie sterowana gitara, której elektronika wpływa nie tylko na brzmienia ale i na zachowanie fizyczne strun w gitarze. Jak to działa, w/g informacji możemy na przykład regulować długość brzmienia poszczególnych nut od bardzo krótkich do nieskończenie długich bez charakterystycznego gitarowego wybrzmiewania.
Nie jestem gitarzystą ale chciałbym zobaczyć na żywo jak ten nowy wynalazek brzmi i działa.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Beatmejker: Wszystko jest dla ludzi. Używanie gotowców też. Ważne tylko aby na tym nie opierać całości numeru ale używać tego kreatywnie.
     
  • awatar
     
     
    Beatmejker
    używanie gotowych loopów perkusyjnych to amatorka. coś jak ukladanie klocków w ejayu. stopa, werbel, hat i jazda...
     
  •  
     
    W Anglii Moog Guitar kosztuje jakies chore pieniadze (4000 funtow). Roland to nie mam bladego pojecia. To bardzo specjalistyczne urzadzenia... Google Ci pomoze.
     
  • awatar
     
     
    guitarboy
    Jeśli załatwi Pan Mooq Guitar, to bardzo chętnie zagram.
    A tak na marginesie, ile oba "instrumenty" kosztują?